TELEPORADY w POZ!!! podstawowym narzędziem pracy zapewniającym bezpieczeństwo pacjentów - lekarz zbiera bardzo dokładny wywiad przez telefon TELEPORADY w POZ!!! podstawowym narzędziem pracy zapewniającym bezpieczeństwo pacjentów - lekarz zbiera bardzo dokładny wywiad przez telefon TELEPORADY w POZ!!! podstawowym narzędziem pracy zapewniającym bezpieczeństwo pacjentów - lekarz zbiera bardzo dokładny wywiad przez telefon
Dzieci zdrowsze podczas epidemii?
Biuro Federacji PZ, 2020-05-11 14:58:35

Lekarze rodzinni Porozumienia Zielonogórskiego z całej Polski obserwują w swoich przychodniach zdecydowanie mniejszą liczbę porad dotyczących najmłodszych pacjentów w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.
- Przeanalizowałem jeden z tygodni kwietnia, porównując go z tym samym okresem z ubiegłego roku - mówi wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego Wojciech Pacholicki. - Okazało się, że wszystkich porad było teraz ok. 15 proc. mniej. To niewiele, zważywszy na wymuszoną przez epidemię koronawirusa konieczność stosowania reżimu epidemiologicznego oraz zmianę organizacji naszej pracy. Przestawienie się w większości na teleporady i umawianie pacjentów tylko wtedy, gdy jest to niezbędne, nie spowodowało istotnego spadku liczby pacjentów, którzy uzyskują pomoc medyczną. A jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że nie szczepiliśmy dzieci, to w rzeczywistości tego spadku nie ma wcale.
Wojciech Pacholicki zastrzega, że opiera się tylko na danych ze swojej przychodni, więc nie można ich odnosić do skali kraju. Jednak jego wnioski nie są odosobnione. Wynika z nich, że lekarze rodzinni pracują nie mniej niż wcześniej, natomiast można zauważyć zmianę charakteru samych porad. Zniknęli gdzieś pacjenci, odwiedzający lekarzy z błahych powodów, a ci, którzy decydują się na konsultację, zwykle mają poważne problemy zdrowotne. Przede wszystkim jednak rzadziej do lekarzy zwracają się rodzice z małymi dziećmi, którzy zwykle w końcówce sezonu grypowego masowo zjawiali się w przychodniach.
- To zapewne efekt izolacji - ocenia lekarka Porozumienia Zielonogórskiego Joanna Szeląg. - Zamknięte żłobki, przedszkola i szkoły, nieczynne place zabaw i obiekty sportowe - to wszystko powoduje, że wśród dzieci jest mniej infekcji, bo porostu nie zarażają się od siebie. Taka sytuacja może potrwać dłużej. Choć jest już przyzwolenie na otwieranie placówek opiekuńczych, to jednak nadal obowiązują ograniczenia w ilości przyjmowanych dzieci, a wiele samorządów nie zdecydowało się w ogóle na otwarcie żłobków i przedszkoli.




ZWIĄZKI      LINKI      PARTNERZY      REKLAMA      KONTAKT